Jarosław Kaczyński wrócił z urlopu. Musi I musi gasić pożary
± Odpowiedzi na to pytanie nie znają nawet bliscy współpracownicy prezesa. On sam ma zresztą z najbliższym otoczeniem niemały problem. Kaczyński - jak słyszymy - wrócił już z urlopu i odbiera meldunki. Choć na początku mało kto mógł się do niego dodzwonić. Nawet rzecznik PiS - słyszę słyszymy przy Nowogrodzkiej. A spraw do omówienia jest sporo.
± W partii głośnym echem odbiło się zatrzymanie Radosława Piesiewicza, który - jak ujawniliśmy w Wirtualnej Polsce - przyjął od szefa Zondacrypto zegarek za 200 tysięcy złotych tys. zł (za który ponoć oddał pieniądze) i skompromitował się współpracą z Przemysławem Kralem. Piesiewicz - niestety dla PiS - jest kojarzony z tą formacją, mimo że od lat nie utrzymuje relacji ze swoim dawnym promotorem Jackiem Sasinem. Co więcej, politycy PiS twierdzą, że to raczej Mateusz Morawiecki starał się o sponsorów dla kierowanych przez Piesiewicza organizacji i związków. W każdym razie dziś PiS i Rozwój Plus Morawieckiego od Piesiewicza się odcinają. Twierdzą, że ma zszargany wizerunek cwaniaka i nie żal im go zupełnie. Nikt z PiS Piesiewicza bronić nie będzie. W partii przyznają jednak, że sprawa Zondacrypto będzie się ciągnąć i może szkodzić prawicy.
± "Serial 'Zonda' dopiero się rozkręca" - komentuje na portalu X premier Donald Tusk. Szkopuł w tym, że obrońcą ściganego przez polskie państwo Przemysława Krala został… Roman Giertych, poseł Koalicji Obywatelskiej i wiceszef klubu parlamentarnego tej partii. To oczywisty konflikt interesów i sytuacja absurdalna, kiedy poseł obozu władzy staje się adwokatem przestępcy, którego ów obóz władzy ma ścigać. Donaldowi Tuskowi to nie przeszkadza, choć nie podoba się to jego posłom - na przykład Sławomirowi Nitrasowi.
± Politycy PiS w rozmowie z WP przyznają, że włączenie się w sprawę Giertycha pomaga im i "utrwala polaryzację", a przy okazji kompromituje sprawę. "Jak już wyborcy widzą przy czymś Giertycha, to machają ręką, bo uznają to za farsę" - mówi nam jeden z polityków PiS. Na to liczy Jarosław Kaczyński. A zdania ws. kryptowalut prezes nie zmienia: uważa, że to jeden wielki szwindel.
± Szef PiS będzie po powrocie z urlopu będzie musiał zająć się też sporem na prawicy o stanowisko wicemarszałka Sejmu. Zwłaszcza że już w przyszłym tygodniu odbędzie się pierwsze powakacyjne posiedzenie. PiS jako kandydata wystawia Marcina Ociepę, wiceszefa klubu PiS i szefa stowarzyszenia OdNowa, a klub Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego chce zaproponować własnego kandydata.
± Z kolei jeden z bardzo ważnych polityków klubu PiS przekazał WP, deklaruje, że dyskusja o kandydatach na wicemarszałka nie powinna odbywać się "w trybie dyktatu coś za coś". Nasz rozmówca podkreśla, że PiS-owi przysługiwało stanowisko wicemarszałka zarówno przed rozłamem w partii, jak i po. A zgłaszanie tematu dodatkowych wicemarszałków powoduje, że marszałek Włodzimierz Czarzasty - jak słyszymy - "ma pretekst do niepoddawania kandydatury Marcina Ociepy pod głosowanie, bo uzna, że chłopaki z prawicy się kłócą".
+ W partii przyznają jednak, że sprawa Zondacrypto będzie się ciągnąć i może szkodzić prawicy.
+ Na to liczy Kaczyński. A zdania ws. kryptowalut prezes nie zmienia: uważa, że to jeden wielki szwindel.