Co Polacy myślą o zatrzymaniu szefa PKOl? Raport pokazuje dokładnie
Aż 94 procent proc. internautów popiera zatrzymanie prezesa PKOl Radosława Piesiewicza Piesiewicza. Agencja Res Futura Data House opublikowała raport badający podsumowujący reakcje w sieci na akcję działania służb. "Działanie słuszne, "Słuszne, spóźnione, koniec...
± W czwartek rano funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) zatrzymali w domu prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Wydarzenie to wywołało Akcja wywołała w internecie szeroką dyskusję. Agencja Res Futura Data House opublikowała szczegółowy raport analizujący nastroje społeczne po ujęciu Radosława Piesiewicza.
± Zgromadzone dane pokazują ogromne zainteresowanie tą sprawą. Zasięg postów i dyskusji w mediach społecznościowych osiągnął pułap 189,6 miliona. mln. Zdecydowana większość społeczeństwa otwarcie popiera kroki podjęte przez prokuraturę w Katowicach.
± Z analizy sentymentu wynika, że 94 procent proc. komentujących ocenia zatrzymanie szefa PKOl jako "działanie słuszne, spóźnione, koniec bezkarności". Tylko 6 procent proc. odbiorców uważa, że wczorajsza akcja służb to "pokazówka polityczna przed wyborami".
± "82,5 procent proc. komentujących odbiło piłeczkę piłeczkę, wskazując na fundację, która brała od giełdy pieniądze, i na to, kto przez osiem lat nadzorował prokuraturę" - poinformowali w opublikowanym dokumencie analitycy z Res Futura Data House.
± Zatrzymanie Radosława Piesiewicza to efekt wspólnego śledztwa Wirtualnej Polski i stacji TVN24. Dziennikarze ujawnili, że działacz przyjął od szefa upadłej giełdy kryptowalut luksusowy zegarek oraz zagraniczne wycieczki w zamian za rzekome wstawiennictwo w państwowych urzędach. Zatrzymany jeszcze przed wejściem na wczorajsze przesłuchanie twierdził, że czuje się ofiarą.
± Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że szef PKOl usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych. Według doniesień stacji TVN24, ten drugi zarzut dotyczy faktu wypłacenia przez niego środków z upadającej giełdy tuż przed tym, jak wybuchł oficjalny kryzys.