Nepalczycy odnaleźli już pół tysiąca ciał. Himalaje się rozpadają się sypią. Zagrożone są setki milionów ludzi
± To, co w środę nad ranem oberwało się tym razem od północnych zboczy Langtangu na wysokości ok. 5000 m, m n.p.m.. od północnych zboczy Langtangu, zleciało ok. 1,5 km i zablokowało na pewien czas rzekę rzekę Bhote Koshi. Kiedy nagromadzona woda przerwała w końcu skalno-lodowy czop, ruszyła w dół z prędkością ponad 50 dół. W ciągu pierwszych 20 km na godz. To kilka razy szybciej niż fala, która zniszczyła dwa lata temu miasta i wsie Dolnego Śląska i Opolszczyzny — po zerwaniu zapory w Stroniu Śląskim woda poruszała przemieszczała się z prędkością ok. 8,5 km na godz. blisko 200 km/godz. W 30 minut min poziom Bhote Koshi podniósł się o dziewięć metrów. Rzeka niosła ze sobą ogromne fragmenty skał wielkości domów i nieroztopionych nieroztopione jeszcze brył bryły lodu.