Szef CIA odwiedził Moskwę. Niemieckie media wskazują na Polskę
± Tygodnik "Die Zeit" nazwał nazywa Ratcliffe’a "szpiegiem, który chciał być zauważony". Według gazety szef amerykańskiego wywiadu mógł działać w tajemnicy, ale zamiast tego przyleciał do Moskwy jednym z największych samolotów transportowych, a trasę lotu dało się śledzić w internecie.
± Publicysta "Die Zeit" Joerg Lau ocenił, ocenia, że była to "geopolityczna demonstracja", której sens miał być czytelny: ostrzeżenie Rosji przed atakiem na kraj NATO. Komentator stwierdził stwierdza też, że takie działanie pokazuje, iż bezpieczeństwo Europy nie jest dla USA obojętne w takim stopniu, jak mogły sugerować wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa.
± Gazeta interpretuje wizytę jako próbę wzmocnienia odstraszania i zapobieżenia temu, by Rosja uznała, że może eskalować konflikt bez kosztów. W komentarzu przytoczono przekaz skierowany do Moskwy: "nie "Nie wyciągajcie z naszego niepowodzenia na Bliskim Wschodzie wniosku, że macie w Ukrainie, w krajach bałtyckich czy w wojnie hybrydowej przeciwko Niemcom Niemcom, wolną rękę. Przesłanie rękę". "Przesłanie wizyty brzmi - brzmi: 'Widzimy wyraźnie, co robicie'" - napisał Lau.
± "Die Zeit" zwraca też uwagę na "niezwyczajną aktywność" NATO na wschodniej flance. Według tygodnika od 18 sierpnia nad Polską Północną północną oraz nad krajami bałtyckimi obserwowano liczne samoloty państw Sojuszu, a nie były to zgłoszone manewry.
± Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" uznał uznaje z kolei wizytę szefa CIA w Moskwie za "nadzwyczajne wydarzenie". Hubert Wetzel napisał, pisze, że choć znaczna część rosyjskiej armii jest związana na zaangażowana w Ukrainie, sytuacja na wschodniej flance NATO nie jest spokojna, zwłaszcza w wymiarze powietrznym.
± "Rosyjska ofensywa wojsk lądowych może wydawać się nieprawdopodobna, ale nie dotyczy to przestrzeni powietrznej sojuszu. Sojuszu. Rosja wyśrubowała w minionych miesiącach wojskowe prowokacje wobec krajów NATO - ilościowo i jakościowo" - zaznaczył zaznacza Wetzel.
± Komentator przywołał przywołuje Polskę jako przykład: rok temu doszło do wtargnięcia w polską przestrzeń powietrzną "raczej prymitywnych i nieuzbrojonych dronów", a w tym roku na polskim polu wylądował "nowoczesny rosyjski pocisk sterowany, który ma także wersję z głowicą nuklearną".
± Wetzel opisał opisuje też ryzyko związane z przekraczaniem granicy między wojną hybrydową a realnym atakiem. W jego ujęciu działania hybrydowe trudno jednoznacznie przypisać państwu i nie stanowią one bezpośredniego zagrożenia życia, ale wskazane przypadki z Polski i lotniska w Lipsku nie mieszczą się w tej definicji. Z tego ma wynikać, że Putin "Putin jest "gotowy gotowy do podjęcia w konfrontacji z NATO większego ryzyka i nie przejmuje się tym, że Sojusz to wie". wie" - czytamy.
± Kohler zwrócił zwraca uwagę, że Rosja "Rosja zbroi się "bardziej bardziej, niż wymaga tego wojna w Ukrainie" i testuje "zdecydowanie i "testuje zdecydowanie zwartość NATO" poprzez cyberataki, sabotaż i coraz śmielsze ataki dronów. Dodał, Autor dodaje, że Rosję ma zachęcać nie tylko słaba reakcja Europy na prowokacje, lecz także prezydent USA, który "przestał się uważać za obrońcę Europy".
± "Czy na Kremlu zrobi to wrażenie? Wizyta szefa CIA nie wystarczy. Podobna wizyta (przed 2022 r.) nie zapobiegła napadowi Kremla na Ukrainę" - przypomniał przypomina Kohler.
± W konkluzji komentator wskazał, wskazuje, jak jego zdaniem powinno wyglądać realne wzmocnienie odstraszania. "Jeżeli Waszyngton rzeczywiście chce coś zrobić, aby odstraszyć Putina, to powinien w krajach bałtyckich i innych państwach frontowych rozlokować amerykańskich żołnierzy w znacznej liczbie oraz zwiększyć wsparcie Ukrainy" - napisał. pisze.