Czyżby premier Tusk właśnie potwierdził, że za Zondacrypto stoi Rosja? [WIDZĘ TO TAK]
± Ale ono potem ani przez premiera premiera, ani przez kogokolwiek z rządu czy służb, nie zostało rozwinięte. Wątek ucichł. ABW odmawiała odpowiedzi na pytania na ten temat. Wirtualna Polska nawet opublikowała kolejne śledztwo, w którym pokazywała, że premier został wmanewrowany w ten wątek rosyjski, a tymczasem Rosjan w Zondzie wcale nigdy nie było.
± A to by oznaczało, że Kral kogoś się boi i współpracuje z prokuraturą, żeby dostać tę specjalną ochronę. Kogo mógłby bać się prezes Zondacrypto? Na przykład polskiej mafii, która w Zondzie mogła prać pieniądze. Albo rosyjskich służb. I tu zataczamy koło, wracając do piątkowych słów premiera Tuska: „Nic z tych rzeczy, o których informowałem parlament (na tajnym posiedzeniu — przyp.red.), – przyp. red.), nie było przesadą”.
± Może premier się pomylił, mówiąc o braku przesady. Może pomylił się również minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który – gdy komentował zatrzymanie prezesa PKOl w czwartek 27 sierpnia – nazwał Przemysława Krala "świadkiem koronnym. „świadkiem koronnym”. Pomyłki, przejęzyczenia wszak się zdarzają. Premier Gawkowski w tej samej wypowiedzi mówił o „liściu lakmusowym”.