Tragedia w wakacyjnym raju. Nie żyje 11-latka z Polski
11-latka z Polski zmarła podczas wakacji w szpitalu hotelu na Krecie. Jak opisuje portal tanea.gr, dziewczynka została wyciągnięta nieprzytomna z basenu hotelowego. Do Grecji udała się na wakacje wraz z rodzicami. Była jedynym dzieckiem w rodzinie.
± Do Według lokalnych mediów, w akcji dołączyli również ratunkowej uczestniczyli medycy z greckiego pogotowia ratunkowego. Ostatecznie zapadła decyzja o przewiezieniu 11-latki do szpitala. Drogę ambulansowi utorował policyjny radiowóz, aby skrócić czas dojazdu.
± Dziewczynka była miała być później reanimowana przez ratowników medycznych. Po tym, jak trafiła do szpitala, akcję reanimacyjną przejęli pracownicy tej placówki. Niestety, mimo wysiłku lekarzy, życia młodej Polki nie udało się uratować.
+ Obraz kreślony przez greckie media znacząco różni się od relacji świadków zdarzenia, do których dotarł Polsat News. Według nich, to polscy turyści jako pierwsi zaangażowali się w próbę pomocy dziewczynce. O jej przebiegu informował nas fizjoterapeuta, który wraz ze swoją żoną lekarką uczestniczył w resuscytacji.
+ - Obsługa się rozmyła. Krzyczeliśmy głośno, by przyniesiono nam AED (defibrylator) lub torbę podstawową, gdzie byłoby AMBU (resuscytator ręczny), ratownik powinien to mieć. Nikt nic nie przyniósł - mówił.
+ Jak wskazał, służby ratunkowe przybyły po ok. 20-22 minutach. - Ratownicy przybyli tylko z noszami, dopiero później wrócili do karetki po torbę ze sprzętem. Następnie pojawili się jacyś lekarze - relacjonował nasz rozmówca.
+ Mężczyzna wskazywał na liczne zaniedbania ze strony ratowników pracujących w hotelu oraz obsługi obiektu. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.