−Czy wszyscy restauratorzy boją się Książula? YouTuber chwalący i krytykujący restauracje może sprawić, że do lokalu ustawiają się kolejki. Może też zepsuć jego reputację. Przy okazji rozbić bank wyświetleń. W jaki sposób?
−Jaki jest pomysł Książula, jak zbudował swój sukces? Często wybiera lokale najtańsze, najdroższe, a przede wszystkim te najgorzej oceniane. Musiało być „naj”, a często w dopisku do tytułu dużymi literami: tragedia, dramat. Później doszły kolejne pomysły – na przykład na próbowanie wyjątkowo pikantnych potraw, na przykład pizzy, ponoć najostrzejszej w Polsce. Nyczke zabrał się również za recenzowanie lokali należących do znanych osobistości – na przykład Magdy Gessler czy Filipa Chajzera. Jego oceny bywały ostre, widać było, że nie zważa na pozycję osoby stojącej za danym biznesem. Z influencerem liczą się poważne marki. I to nie tylko kulinarne. Krytyczna recenzja hotelu Gołębiewski, gdzie mimo wydanych 5 tysięcy złotych w pokoju nie działała klimatyzacja, skłoniła do reakcji Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
−– Książulo nawiązuje do marek, które już są znane. Jest w stanie wyłapać zjawiska, które mają renomę i dodaje do swoich filmów „przyprawę” zaciekawienia – mówi w podcaście „To trzeba na spokojnie” Anastazja Dębowska, opracowująca strategie dla twórców działających na portalu YouTube.
−Nyczke jest jedną z wielu osób zajmujących się kulinariami w mediach społecznościowych. Od lat działa na przykład Maciej Je, który recenzuje knajpy w nieco łagodniejszym stylu i również wykręca setki tysięcy wyświetleń swoich filmów. W poszczególnych miastach popularność zyskują lokalni influencerzy – na przykład Maro Kafaro, który w Krakowie testował niewielkie jadłodajnie, bary i budki z fast foodem. Dziś w centrum Krakowa zarządza przestrzenią, gdzie w food truckach i na stoiskach wystawiają się restauratorzy. Są też szefowie kuchni, którzy pracują na swoją reputację i promują swoją działalność na Instagramie i Tik Toku – na przykład Wujek Paolo, do którego pizzerii w niewielkiej pomorskiej Redzie zjeżdżają goście z całej Polski. Wreszcie gastronomia staje się tematem memów – na przykład na koncie Concept talerzykowy na Instagramie.
−– Nie lubię tej formy przekazu, ona bywa męcząca, tworzona pod algorytmy – mówi nam Hanna Pawlik-Sroczyńska, twórczyni profilu, gdzie z ironią komentuje absurdy polskiej gastronomii. Jak jednak dodaje, amatorzy powinni mieć prawo do oceniania lokali z jedzeniem. W końcu są ich odbiorcami.
−– Z jednej strony to też pozytywne zjawisko. Wymaga pilnowania podstawowych standardów. Z drugiej, niektórzy właściciele lokali mówią wprost, że dochodzi do patologicznych sytuacji, kiedy twórcy internetowi, niekoniecznie zasięgowi, domagają się na przykład jedzenia za darmo – dodaje Paulina Nawrocka, dziennikarka radiowa i kulinarna, twórczyni podcastu i profilu „Zabawy jedzeniem” oraz „Kraków Food Podcast”.
−„Muala” to szansa dla wielu lokali, niektóre padają jednak ofiarami tego sukcesu i nie mogą poradzić sobie z napływem nowych klientów, a czasem i odpływem starych. Efekt Książula jest jednak faktem.