← wróć
OKO.press 1 obserwowana zmiana

Mąż złapał mnie za rękę: „Masz raka piersi. Przed nami długa droga” [TAKA PANI URODA]

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

Część szerszego pokrycia
Diagnoza raka piersi
zobacz pełne wydarzenie →
akapit zmieniony zaobserwowano 31.08 21:01 · kopiuj link do tej zmiany

Mąż złapał mnie za rękę: „Masz raka piersi. Przed nami długa droga” [TAKA PANI URODA]

Treść

± Niełatwo jest napisać romantyczny reportaż o chorowaniu. A jednak, dzięki wyjątkowości moich bohaterów, podjęłam taką próbę, próbę po raz pierwszy. Po raz pierwszy również w serii „Taka pani uroda” powstał reportaż w dwóch odcinkach, napisany z dwóch punktów widzenia: pacjentki i opiekuna.

± Miałam 33 lata, on 36. Pracowałam w perfumerii jako zastępczyni kierownika, on jako trener personalny, personalny i razem prowadziliśmy firmę cateringową. Rzadko chorowałam, aż nagle zaczęło brakować mi energii. Chciało mi się spać i nic mnie nie cieszyło. Kładłam to na karb pracy, ale poszłam do endokrynologa. Może to tarczyca? Okazało się, że mam niską ferrytynę. Przepisał suplementację i na tym się skończyło. Czasem serce waliło mi tak mocno, że bałam się, że wyskoczy.

± Szczegółowy wynik histopatologiczny przyszedł za kilka tygodni. Na wizytę poszłam z Robertem. Kiedy usłyszałam wynik- wynik – wyszłam z gabinetu. On został, żeby porozmawiać z lekarzem. Rak piersi potrójnie ujemny, z przerzutami do węzłów pachowych i podobojczykowych. Najbardziej złośliwy ze wszystkich. Od razu zrobiłam badania genetyczne, okazało się, że mam mutację BRCA1.

± Chemia nie boli. Leżałam, a z kroplówki powolutku kapała przezroczysta substancja. Obserwowałam, jak wpływa do moich żył, żył i odczuwałam ulgę. Czasem zakładałam słuchawki, szczególnie gdy leżałam obok pacjentek, które ciągnęły mnie w dół. Jak zaczynały pisać czarne scenariusze, włączałam muzykę. Miałam wizje, że moje negatywne myśli karmią raka, więc wyobrażałam sobie tylko szczęśliwe zakończenia dla tej historii.

± Tego typu historie są rzadkie, wbrew pozorom. Może raz do roku. Historia Kasi była nietypowa od samego początku. U nas po pierwszej biopsji też nic nie wyszło. A mamy wybitnych, wybitnych w skali regionu, regionu radiologów od lat dedykowanych wyłącznie diagnostyce piersiowej. Ale czasami też tak bywa, że biopsja nie odpowie na pytanie. Dlatego Kasia de facto miała raka rozpoznanego z węzła, a nie z guza. Większość pacjentek idzie typowym schematem. Jeżeli widzimy, że coś wygląda nie tak, a opis jest nieadekwatny do stanu klinicznego, to mamy możliwość zweryfikowania badania na naszej radiologii, która jest dla nas punktem referencyjnym.