Przepłynął Bałtyk. Powiedział, co było najtrudniejsze
Pływak długodystansowy Bartłomiej Kubkowski przepłynął Morze Bałtyckie, pokonując ponad 160 km w około 55 godzin. W rozmowie w Faktach "Faktach po Faktach Faktach" w TVN24 powiedział, że najtrudniejsza była niska temperatura morza oraz... temperatura...
± W środę w Faktach "Faktach po Faktach Bartłomiej Faktach" w TVN24 Kubkowski mówił, że film, na którym wychodzi z wody po 55 godzinach w morzu morzu, obejrzał już kilkanaście razy.
± - Czasami mam wrażenie, że to nie jestem ja. Z tej perspektywy sobie myślę, że jak to jest w ogóle możliwe i często dostawałem teraz pytania, jak to jest możliwe tyle godzin tyle godzin nie spać, tyle godzin płynąć - mówił Kubkowski.
± Pytany o stan zdrowia zdrowia, przyznał, że był trzy dni na kontroli pod kontrolą lekarzy i wszystkie wyniki ma już praktycznie idealne.
± - Zostałem (w szpitalu - red.) ze względu na to, żeby po prostu zadbać o to zdrowie i lekarze po prostu chcieli też to wszystko przeanalizować, wypuścić po prostu w pełni zdrowego, bezpiecznego. Udało im się to, więc czuję się dobrze zaopiekowany i zdrowy, to najważniejsze - powiedział.
± Jego pierwszym normalnym posiłkiem po tym tym, jak spędził 55 godzin w morzu i trafił do szpitala, były kiszone ogórki.
± Anita Werner pytała go również o myśli, jakie pojawiają się w głowie podczas takiego wyzwania.
± - Często ludzie patrzą na mnie z perspektywy takiej, że jestem jakiś niezniszczalny, ale jestem normalnym człowiekiem, który ma takie same problemy, takie same wątpliwości, takie same zwątpienia, więc no musiałem walczyć po prostu z tym. To są głosy takie, które mówią, czy to jest warte, czy ja wrócę do domu zdrowy, czy oby na pewno nic mi się nie stanie - relacjonował Bartłomiej Kubkowski.
± Dodał, że w ten sposób mózg próbuje bronić organizm. organizmu.
± Pytany o swoje kolejne plany plany, przyznał, że jeszcze nie rezygnuje z wyzwań pływackich. Na razie jednak nie ogłosił swojego kolejnego celu.
− - Pojawiają się różne dziwne obrazy w głowie i głosy. Po prostu człowiek troszkę zaczyna błądzić w swojej świadomości, podświadomości, więc myślę, że to był taki jeden z trudniejszych elementów właśnie w tym roku - mówił pływak.