"Widziałam, jak mój tata płacze". Katarzyna Niewiadoma-Phinney przemówiła
± — Myślę, że nigdy tak naprawdę nie goniłam za zwycięstwem tylko po to, żeby wygrać. Goniłam za tym pięknym uczuciem. Przyjechałam tutaj, na Mont Ventoux, z moimi przyjaciółmi i moim mężem. Wjechaliśmy na tę górę trzy razy. Bawiliśmy się, ścigaliśmy na finiszu, dawaliśmy z siebie wszystko. Chodziło po prostu o to niesamowite uczucie, które daje przebywanie tutaj. To uczucie pojawia się na szczycie góry. I od tamtego momentu chciałam znów poczuć to samo, przyjeżdżając tutaj. To była taka czysta radość z jazdy — poczucie, że znowu jest się dzieckiem, że kolarstwo i jazda na rowerze są czymś niesamowitym, bo możemy pojechać wszędzie, gdzie chcemy, i cieszyć się każdym obrotem pedałów chcemy — skomentowała nowa liderka klasyfikacji generalnej.