Lead
Wśród ofiar nocnego wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób, a 10 odniosło rany, jest czworo mieszkańców wsi Siedliska. Do tej tragedii odniósł się sołtys tej miejscowości, Wojciech Tatara.
Treść
± Do wypadku doszło ok. godz. 1 w nocy z soboty na niedzielę na węgierskiej drodze. Jak ustalono, autokarem jechali mieszkańcy Strzyżowa i okolic na Podkarpaciu, wracający przez Węgry z pielgrzymki do Medziugorie Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. Informację o pochodzeniu podróżnych potwierdził Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie.
± Wojciech Tatara relacjonował też rozmowę z osobą, która jechała autokarem i trafiła do szpitala: szpitala. - Doszło do wypadku w nocy, większość spała wtedy w autokarze. Rozmawiałem z jedną z osób, która tam jest na miejscu i jechała tym autokarem. Mówił, że były to tylko sekundy. Teraz jest w szpitalu, bardzo dobrą opiekę mają, służby się nimi zaopiekowały - przekazał.
± Jak podaje Polsat News, część bliskich nadal próbuje nawiązać łączność z pasażerami: pasażerami. - Nie wszyscy jeszcze skontaktowali się z rodzinami, bo na przykład część mogła trafić do szpitali i nie mogła wziąć ze sobą telefonu, więc rodziny cały czas próbują się kontaktować - relacjonowała. relacjonowała reporterka stacji Aleksandra Dunajska-Minkiewicz
± Wojciech Tatara potwierdził, że wśród poszkodowanych były dzieci, ale nie doznały poważnych obrażeń. Opowiadał też o sytuacji jednej z rodzin, z którą rozmawiał. - Mężczyzna będzie musiał zostać, a jego żona będzie mogła być może wypuszczona wcześniej. On akurat pojechał z żoną i z dziećmi. Z dziećmi się nic nie stało, małżonka z tego tego, co mi mówił mówił, też jest raczej w porządku. Natomiast on ma tam takie kłopoty, że go raczej nie wypuszczą wypuszczą, będzie musiał niestety tam zostać - mówił.
+ Tatara potwierdził, że wśród poszkodowanych były dzieci, ale nie doznały poważnych obrażeń. Opowiadał też o sytuacji jednej z rodzin, z którą rozmawiał.