← Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Interia · ciche edycje po publikacji · wydarzenia.interia.pl ↗

Tu sprowadzono ciała ofiar wypadku na Węgrzech. Zrozpaczeni bliscy pojawiają się przed szpitalem

1 zmiana po publikacji w ciągu 10 min: 1 akapit zmieniony, 1 usunięty, 4 dopisane.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 16.08 o 19:20). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

16.08 19:15 17.08 11:40
treść i dopisania 19:30
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. 16.08
    1 akapit zmieniony · 1 akapit usunięty · 4 akapity dopisane
    Treść

    ±Do Polski docierają też pierwsze relacje rannych. - Wszystkie siedzenia były powyrywane, ludzie byli pod siedzeniami. Wszyscy krzyczeli: "ratunku" - opowiadała w rozmowie z agencją Reutera pani Helena, która została poszkodowana w tragicznym wypadku.

    −Do Polski docierają też pierwsze relacje rannych.

    +O tym, że identyfikacja ofiar trwa, na kolejnej konferencji prasowej poinformowała wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul.

    +- Cały czas trwa identyfikacja wszystkich zwłok. Ona nie jest łatwa. Wypadek był drastyczny, więc służby węgierskie muszą być w 100 procentach pewne, że to jest tożsamość tej osoby. Część rodzin już dotarła na miejsce i potwierdza również tożsamość tych osób - podkreśliła.

    +Jak wskazała, władze nie będą informowały o tożsamości ofiar wypadku dopóki właściwych informacji nie uzyskają rodziny zmarłych. Te również muszą wcześniej udzielić zgody na podanie danych ofiary.

    +- Jeszcze w dniu dzisiejszym mamy otrzymać już część protokołów już takich bardzo oficjalnych i wtedy zespoły osób z psychologiem pojadą bezpośrednio do rodzin tych osób, żeby przekazać tę informację - mówiła Kubas-Hul.