Przeżył katastrofę na Węgrzech, stracił żonę. "Mam ją cały czas przed oczami"
Mieli świętować niezwykły jubileusz. 50 lat temu powiedzieli sobie sakramentalne "tak", a teraz chcieli uczcić tę rocznicę wspólną pielgrzymką do Medjugorie. Medziugorie. Wracali do domu pełni wspomnień i wiary... wiar...
± — Jak trzasnęło, to się obudziłem. Wszyscy spali, nikt nic nie widział — opowiada w rozmowie z "Faktem" Zdzisław G. senior. Po chwili w autokarze rozległy się rozpaczliwe wołania. — Słyszałem tylko: "O Matko Bosko!". Były krzyki i nawoływania, gdzie kto jest — wspomina.
± Później musiał dokonać identyfikacji ukochanej Heleny. To wspomnienie nie daje mu spokoju. — Dopóki jej nie widziałem, to było inaczej. Teraz mam ją cały czas przed oczami — przyznaje. Dodaje drżącym głosem: — Jak widziałem teraz, jak wygląda... no to tragedia. Twarz opuchnięta, wszędzie krew...
± Pan Zdzisław i Helena byli małżeństwem od pół wieku. Od lat wspólnie pielgrzymowali. Co roku wracali do Medjugorie. Medziugorie. — Na każdą rocznicę żeśmy jeździli — opowiada.
± Mimo niewyobrażalnego cierpienia pan Zdzisław senior nie traci wiary. — Wierzę w Boga. Uważam, że Bóg wie, co robi — mówi zasmucony. Gdy go pytamy, czy nie zwątpił, mężczyzna odpowiada: — Myślę, że Bóg zabiera do siebie najlepszych, wie wie, co robi.....