Przeżył katastrofę na Węgrzech, stracił żonę. "Mam ją cały czas przed oczami" Pojechali świętować rocznicę. Z Węgier wróci tylko pan Zdzisław
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Nagłówek
- Lead
Mieli świętować niezwykły jubileusz. 50 lat temu powiedzieli sobie sakramentalne "tak", a teraz chcieli uczcić tę rocznicę wspólną pielgrzymką do
Medjugorie.Medziugorie. Wracali do domu pełni wspomnień i wiary. W jednej chwili wszystko się skończyło. W katastrofie autokaru na Węgrzech zginęła pani Helena, ukochana żona pana ZdzisławaG.ze Strzyżowa na Podkarpaciu. On przeżył. Dziś nie może pogodzić się z tym, co zobaczył po wypadku. — W domu mówili, że to już ostatnia pielgrzymka. No i tak wyszło... — mówi łamiącym się głosem.Pan Zdzisław G.Treść±— Jak trzasnęło, to się obudziłem. Wszyscy spali, nikt nic nie widział — opowiada w rozmowie z "Faktem"
Zdzisław G.senior. Po chwili w autokarze rozległy się rozpaczliwe wołania. — Słyszałem tylko: "O Matko Bosko!". Były krzyki i nawoływania, gdzie kto jest — wspomina.±Później musiał dokonać identyfikacji ukochanej Heleny. To wspomnienie nie daje mu spokoju. — Dopóki jej nie widziałem, to było inaczej. Teraz mam ją cały czas przed oczami — przyznaje. Dodaje drżącym głosem: — Jak widziałem teraz, jak wygląda...
no to tragedia. Twarz opuchnięta, wszędzie krew...±Pan Zdzisław i Helena byli małżeństwem od pół wieku. Od lat wspólnie pielgrzymowali. Co roku wracali do
Medjugorie.Medziugorie. — Na każdą rocznicę żeśmy jeździli — opowiada.±Mimo niewyobrażalnego cierpienia
pan Zdzisławsenior nie traci wiary. — Wierzę w Boga. Uważam, że Bóg wie, co robi — mówi zasmucony. Gdy go pytamy, czy nie zwątpił, mężczyzna odpowiada: — Myślę, że Bóg zabiera do siebie najlepszych,wiewie, co robi.....