← Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Fakt · zmienił nagłówek po publikacji · www.fakt.pl ↗

Przeżył katastrofę na Węgrzech, stracił żonę. "Mam ją cały czas przed oczami"

Pojechali świętować rocznicę. Z Węgier wróci tylko pan Zdzisław

2 zmiany po publikacji w ciągu 9 h 10 min: nagłówek raz, lead raz, 4 akapity zmienione.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (3 zapisy, pierwszy 16.08 o 21:20). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

16.08 21:10 17.08 08:25
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. 16.08
    lead · 4 akapity zmienione
    Lead

    Mieli świętować niezwykły jubileusz. 50 lat temu powiedzieli sobie sakramentalne "tak", a teraz chcieli uczcić tę rocznicę wspólną pielgrzymką do Medjugorie. Medziugorie. Wracali do domu pełni wspomnień i wiary. W jednej chwili wszystko się skończyło. W katastrofie autokaru na Węgrzech zginęła pani Helena, ukochana żona pana Zdzisława G. ze Strzyżowa na Podkarpaciu. On przeżył. Dziś nie może pogodzić się z tym, co zobaczył po wypadku. — W domu mówili, że to już ostatnia pielgrzymka. No i tak wyszło... — mówi łamiącym się głosem. Pan Zdzisław G.

    Treść

    ±— Jak trzasnęło, to się obudziłem. Wszyscy spali, nikt nic nie widział — opowiada w rozmowie z "Faktem" Zdzisław G. senior. Po chwili w autokarze rozległy się rozpaczliwe wołania. — Słyszałem tylko: "O Matko Bosko!". Były krzyki i nawoływania, gdzie kto jest — wspomina.

    ±Później musiał dokonać identyfikacji ukochanej Heleny. To wspomnienie nie daje mu spokoju. — Dopóki jej nie widziałem, to było inaczej. Teraz mam ją cały czas przed oczami — przyznaje. Dodaje drżącym głosem: — Jak widziałem teraz, jak wygląda... no to tragedia. Twarz opuchnięta, wszędzie krew...

    ±Pan Zdzisław i Helena byli małżeństwem od pół wieku. Od lat wspólnie pielgrzymowali. Co roku wracali do Medjugorie. Medziugorie. — Na każdą rocznicę żeśmy jeździli — opowiada.

    ±Mimo niewyobrażalnego cierpienia pan Zdzisław senior nie traci wiary. — Wierzę w Boga. Uważam, że Bóg wie, co robi — mówi zasmucony. Gdy go pytamy, czy nie zwątpił, mężczyzna odpowiada: — Myślę, że Bóg zabiera do siebie najlepszych, wie wie, co robi.....