← Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
WP · ciche edycje po publikacji · wiadomosci.wp.pl ↗

"Jedna osoba spadała na drugą". Dramatyczne relacje rannych w wypadku

4 zmiany po publikacji w ciągu 1 h: 5 akapitów zmienionych, 4 usunięte, 4 dopisane.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (5 zapisów, pierwszy 17.08 o 11:50). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

17.08 11:45 17.08 17:00
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 4 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. 17.08
    1 akapit zmieniony · 1 akapit usunięty
    Treść

    ±- Po prostu to były sekundy. Trudno jest ocenić, co się wydarzyło. Trudno ocenić, czy pan Robert (kierowca - red.) po prostu zasnął. Wyszłyśmy z córką na ulicę i zaczęłyśmy zatrzymywać samochody, żeby po prostu wezwać pomoc - opowiadała uczestniczka pielgrzymki. opowiadała.

    −- Z tego, co się dowiaduję, młody człowiek, Adrian, rozbił tam szybę. Zarówno on, jak i kierowca pan Grzegorz działali tak, żeby te szyby rozbić i ludzie jakimś cudem stamtąd wychodzili - opisywała uczestniczka pielgrzymki.

  2. Treść

    ±Inna z kobiet opisywała, że fotele łamały się jak zapałki, a uwięzieni w ciemnościach ludzie w panice próbowali się uwolnić. - Jedna osoba spadała na drugą, deptali nawet po sobie, bo wszystkie te siedzenia gdzieś tam po prostu się załamały - mówiła. mówiła pani Marzena.

    ±- Z tego, co się dowiaduję, młody człowiek, Adrian, rozbił tam szybę. Zarówno on, jak i kierowca pan Grzegorz działali tak, żeby te szyby rozbić i ludzie jakimś cudem stamtąd wychodzili - opisywała kobieta. uczestniczka pielgrzymki.

  3. 17.08
    2 akapity zmienione · 1 akapit usunięty · 4 akapity dopisane
    Treść

    ±Inna z kobiet, która podróżowała z Medjugorje wraz z córką, kobiet opisywała, że fotele łamały się jak zapałki, a uwięzieni w ciemnościach ludzie w panice próbowali się uwolnić. - Jedna osoba spadała na drugą, deptali nawet po sobie, bo wszystkie te siedzenia gdzieś tam po prostu się załamały - mówiła.

    ±- Po prostu to były sekundy. Trudno jest ocenić, co się wydarzyło. Trudno ocenić, czy pan Robert (kierowca - red.) po prostu zasnął. Wyszłyśmy z córką na ulicę i zaczęłyśmy zatrzymywać samochody, żeby po prostu wezwać pomoc - podsumowała opowiadała uczestniczka pielgrzymki.

    −- Jedna osoba spadała na drugą, deptali nawet po sobie, bo wszystkie te siedzenia gdzieś tam po prostu się załamały - mówiła.

    +Pani Marzena na pielgrzymkę pojechała razem z córką Natalią. Obie siedziały w autokarze po prawej stronie, czyli tej, na którą pojazd się przewrócił. Kobieta praktycznie nie pamięta momentu wypadku.

    +W jej ocenie traumą będzie przede wszystkim starta wszystkich tych, którzy zdarzenia nie przeżyli. - To byli wspaniali ludzie. Przez siedem dni byliśmy jak jedna wielka rodzina. Głównie seniorzy, niesamowicie ciepli, serdeczni i radośni - powiedziała.

    +Z wielką troską Polka wypowiada się zwłaszcza o panu Krzysztofie, który miał siedzieć z tyłu autokaru. - Pomagał wszystkim, był takim dobrym duchem całego wyjazdu. Dziś leży na OIOM-ie i walczy o życie - stwierdziła wyraźnie wzruszona. - Był z nami też ksiądz Tadeusz, emerytowany kapłan z Podkarpacia. Nie wiemy, co się z nim dzieje - dodała.

    +Dla kobiety to, że ona i jej córka żyją to prawdziwy cud. - Jeszcze nie wszystko do mnie dociera, ale wiem jedno: mogłyśmy z córką tego nie przeżyć - oznajmiła.

  4. Treść

    −- Wszystko się wyłamało. Zostałam przysypana siedzeniami i ludźmi, na te siedzenia polecieli ludzie. Po prostu krzyczałam: "ratunku, ratunku!", bo mnie to wszystko dusiło - relacjonowała ze szpitalnego łóżka jedna z pasażerek autokaru.

    −- Samemu wyszedłem, wypychałem plecaki przez szparę. Wysunąłem się - opowiadał mężczyzna uczestniczący w pielgrzymce. - My akurat, ja i żona, sami sobie nawzajem pomogliśmy. Wyszliśmy o własnych siłach, ale widok był makabryczny - wspominał inny z pielgrzymów.